Wybrałem się wczoraj do Łodzi na koncert zespołu Muse, który jest w moim osobistym rankingu na jednym z czołowych miejsc, właściwie to chyba nawet na podium. 3 lata temu udało mi się zobaczyć w akcji U2, teraz nadeszła pora właśnie na Muse. Bilet na płytę łódzkiej Atlas Areny nabyłem już we wrześniu. Jakie wrażenia? Nie żałuję ani jednej wydanej złotówki. Baaaa...dla takich przeżyć mógłbym wydać nawet dwa razy tyle i też bym nie żałował.
Był to pierwszy samodzielny koncert zespołu w Polsce. Wcześniej grali tylko na festiwalach w Gdyni i Krakowie. Tym razem wystąpili tylko i wyłącznie przed własną publicznością. I od samego początku zaczęła się totalna jazda. Zresztą zobaczcie sami:
-
The 2nd Law: Unsustainable
-
Supremacy
-
Map of the Problematique(Who Knows Who riff outro)
-
Panic Station
-
Resistance
-
Supermassive Black Hole
-
Animals
-
Monty Jam
-
Explorers
-
Sunburn
-
Time Is Running Out
-
Liquid State
-
Madness
-
Follow Me
-
Undisclosed Desires
-
Plug In Baby
-
Stockholm Syndrome(Freedom riff outro)
-
Uprising
-
Knights of Cydonia(Man With A Harmonica intro)
-
Starlight
-
Survival
now I have finally seen the end
And I'm not expecting you to car
But I have finally seen the light
I have finally realized
I need to love
I need to love
Come to me,
Just in a dream
Come on and rescue me.
Yes I know, I can be wrong
Maybe I'm too headstrong
Our love is
Madness
Ciary na plecach, tym bardziej, że traktuję ten utwór dosyć osobiście. Najbardziej zachwyca jego dramaturgia i to jak się rozwija. Kto dosłucha do końca i zrozumie to natychmiast pokocha, a jak nie pokocha to zwyczajnie tego kogoś nie lubię:)
Niektórym krytykom zabrakło kontaktu zespołu z publicznością, ale czy naprawdę o to chodzi aby co chwilę krzyczec ze sceny "No to teraz klaszczemy!". Mi wystarczyło to, że Matthew Bellamy podczas jednego z kawałków zszedł ze sceny na dół do fanów oraz to, że zespół nie uznaję biletów Golden Circle (niektóre gwiazdeczki za możliwośc bycia bliżej sceny życzą sobie większej opłaty za bilet) i nie dzieli przez to fanów na lepszych i "lepsiejszych". Koncert absolutnie genialny od strony technicznej. Znakomite, futurystyczne animacje. Właściwie cała scena była jednym wielkim telebimem.
Podobno na rok 2013 zespół szykuje kolejną trasę, tym razem stadionową. Wiem już co stanie się w wypadku gdy zawitają do Polski. JA TAM BĘDĘ i znowu na dwie godziny pozwolę się zabrać w kosmos.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz