No i stało się. Od kilku tygodni nosiłem się z zamiarem założenia bloga o moim bieganiu, a teraz siedzę i piszę mojego pierwszego posta (od kilku tygodni noszę się również z zamiarem ruszenia z drugim rozdziałem pracy magisterskiej-tam ciągle bez zmian). Postanowiłem dzisiaj opisać jak właściwie zaczęła się moja krótka kariera biegacza :) Moja historia zaczęła się w połowie maja 2012. Siedząc na przerwie w pokoju nauczycielskim (uczę angielskiego) i przeglądając lokalne wiadomości trafiłem na informację, że w weekend odbywa się w mieście impreza z cyklu Pucharu Polski w Pieszych Maratonach na Orientację. Trasa miała liczyć 50km (uprzedzam wszystkich pukających się teraz w głowę-absolutnie nie przyszło mi nawet na myśl żeby przebiec taki dystans). Niewiele myśląc i traktując to raczej jako wyzwanie czy można tyle przejść jednego dnia, zapisałem się na imprezę zwaną Wulkany 24h wraz z moim zacnym znajomym-Radkiem. Nie będę tutaj teraz opisywał przebiegu całej imprezy, dodam tylko, że całą 50km trasę z limitem czasu 12h udało nam się ukończyć w 11 godzin 41 minut. Okupiłem to dwudniowym, koszmarnym bólem nóg, a jak się potem okazało kontuzją, ale było warto. Połknąłem bakcyla. Już następnego dnia pomyślałem sobie: "cholera, a może kiedyś uda się taką trasę pokonać biegiem?". I przy takim postanowieniu ciągle trwam. Po wyleczeniu kontuzji rozpocząłem regularne bieganie. W tym roku wystartowałem jeszcze w Izerskiej Wielkiej Wyrypie (tutaj znowu kontuzja), przebiegłem swój pierwszy półmaraton (1:41:21), zaliczyłem start na 10 kilometrów (45:21) oraz 5 km (Bieg po Złoto). Wszystkie te starty zamierzam tutaj w najbliższym czasie opisać. Niekoniecznie w prawidłowej kolejności, bo zacznę od tych najbardziej "świeżych". Na zakończenie tego posta wrzucam jeszcze wspomnienie z Wulkany 24h (pierwszy z prawej):

Dobrze Kołek :D Jestem z Ciebie dumny :)
OdpowiedzUsuńWitam kolegę po fachu ;) Będę śledzić postępy w bieganiu :)
OdpowiedzUsuń